Ładowanie...
Nie slajdy. Codzienność. Rano wstaję i firma już pracowała w nocy.
O 23:00 zamykam laptopa. O 7:00 mam raport: 3 zapytania obsłużone, 2 wyceny gotowe, 1 nowy lead z Danii. Serwer za koszt kawy dziennie.
Nagrywam głosówkę w korku na A4. Zanim dojadę do Zabierzowa, agent już wycenił ofertę z Austrii i wysłał odpowiedź.
Robię zdjęcie telefonem w magazynie w Kramsach. AI rozpoznaje markę, pisze opis po polsku, niemiecku i angielsku. Narty są na stronie zanim wyjdę z hali.
Księgowość siedzi na Optimie z 2018 roku. Nie kupiłem nowej licencji, nie postawiłem VPN. Napisałem most i oba systemy gadają ze sobą.
2487 pseudonimów. Moi ludzie nie pamiętają nazw firm, pamiętają ksywki. System też się tego nauczył.
Moje błędy, hamulce, decyzje. Bez filtra.
Pytam siebie: ile to kosztuje? Co nie zostanie zrobione? Kto za to zapłaci w 90 dni? Poniżej 3 odpowiedzi = parkuję miesiąc. Uratowało mnie od trzech złych inwestycji w ostatnim roku.
Co 3 dni mój system porównuje to, co obiecałem zrobić, z tym co faktycznie robię. Kiedy się rozpędzam z nowym pomysłem, dostaję pytanie: "a co z poprzednim?"
3.9M obrotu, dwuosobowy zespół. Przez 5 lat robiłem wszystko ręcznie. W 8 miesięcy zautomatyzowałem 70% powtarzalnych czynności. Reszta to decyzje, których nie da się zautomatyzować.
Trudniejszą robotę. Negocjuje warunki, których nie da się zeskryptować. Czyta ludzi. Podejmuje decyzje z niepełnymi danymi. O tym piszę na LinkedIn.
Co robię gdy siadam i myślę o przyszłości firmy.
2 tygodnie. Rozmawiam z ludźmi, patrzę na dane, rysuję mapę. Wynik: nie prezentacja, tylko dokument z jedną tabelą. Co automatyzować i w jakiej kolejności.
Zbudowałem formułę: schodki cenowe od ceny katalogowej do ceny zakupu. Każdy w zespole wycenia tak samo. Koniec z "na oko" i "zależy od nastroju".
Sprzedaż towaru. Opłata za obecność na platformie. Licencja na oprogramowanie. Mój plan na marketplace narciarski w Europie, budowany krok po kroku.
Zlewam obroty z dwóch systemów (stary + nowy) w jedną segmentację klientów. Wieloryby, duzi, średni, mali, uśpieni. Wiem komu dzwonić najpierw.
Co konkretnie zbudowałem. Nie pomysły, gotowe systemy.
Odpowiada na maile klientów, wycenia oferty dostawców, generuje opisy towarów. Nie proof of concept. Produkcja, 24/7, od stycznia.
Ktoś pisze na firmowy WhatsApp. System rozpoznaje czy to klient czy prywatna wiadomość. Klient dostaje kartę, notatkę, szansę sprzedażową. Prywatne ignoruje.
Codziennie. 470 zapytań w polskim, czeskim, niemieckim, duńskim, holenderskim... Wynik o 7:00: lista nowych leadów w bazie. Ja nawet nie widzę tego procesu.
Księgowość na starym Windowsie w Zabierzowie. Nie kupiłem nowej licencji. Napisałem most między tym PC a bazą w internecie. Oba systemy gadają. Koszt: 0 zł.
3 pytania. Dopasujemy format.
Za dużo ręcznej roboty? Dane w 5 Excelach? Zespół nie nadąża? Agent AI, który leży na półce?
Solo/startup (1-10) → Sprint 2-4 tyg.
Mała firma (10-50) → Program 3 mies.
Enterprise (50+) → Retainer + governance
Nie chodzi o cennik. Chodzi o to, czy Twój problem jest warty rozwiązania teraz. Dlatego nie bierzemy każdego.
Nie piszę o tym co "można by". Piszę o tym co działa.
Broker nart używanych, 20 000 sztuk rocznie. Polska, Czechy, Słowacja, Dania, Holandia. Magazyny w Austrii. Cała logistyka, wyceny, opisy, sprzedaż.
2487 pseudonimów kontrahentów z 5 lat pracy. Dopasowanie po ksywce, mailu, telefonie, NIPie, literówce. System uczy się języka zespołu.
Od systemu wycen przez agenta mailowego po coaching AI, który mnie hamuje gdy się rozpędzam. 62% działa na produkcji. Reszta w budowie.
Serwer w Niemczech, 50 zł miesięcznie. Na nim działa wszystko: agenci, baza wiedzy, poczta, strona, wyceny. Nie mam zespołu IT. Sam to postawiłem.
Od pierwszego spotkania do autonomicznego systemu AI
Dobierz format do swojej organizacji
Pracujemy z liderami, którzy wiedzą, że AI to zmiana sposobu myślenia. Jeśli to rezonuje — porozmawiajmy.
Ograniczona liczba miejsc. Bez cennika na stronie — bo każdy projekt jest inny.